Szklanka, odkąd pojawiła się na świecie, podyktowała reguły w niejednej kuchni i zawładnęła wyobraźnią restauratorów oraz przeciętnych użytkowników, kusząc swoją uniwersalnością. Lista napojów oraz potraw, które przewidują wykorzystanie szklanki, jest bowiem długa. Szklankami, czasem w uroczych plastikowych ochraniaczach, piło się PRL-owską herbatę. Niektórzy uważają też, że kawa podana w szklance smakuje najlepiej, o kompocie już nawet nie wspominając. Pani Sandman preferuje zaś wiśnie w zalewie wprost ze szklanki, doszedłszy do wniosku, że wyjadanie ich wprost ze słoika jest raczej nieeleganckie. W szklankach podaje się gramaturę w przepisach („następnie dosypujemy szklankę mąki oraz pół szklanki cukru”), szklanka posłuży nam do podsłuchiwania sąsiadów, szklanką można też dostać po łapkach.
Szklanka czy niska szklaneczka jest też idealna do podawania verrines. Absolutnie rozumiemy fenomen tej przekąski we Francji, która słynie w końcu ze zdrowej, racjonalnej kuchni – szybkie danie, ulubione dodatki, zdrowa żywność, zróżnicowana dieta, małe porcje, wspaniałe kompozycje kolorystyczne. Sami moglibyśmy jeść verrines całymi dniami. Dołączywszy do naszego Małego Cyklu Przystawkowego, wywołały poruszenie, zakłócając wielkie wejście daniu głównemu.
Verrines podaje się w szklankach. A my, przewrotnie zaserwowaliśmy je jednak w kieliszkach, siląc się na polot, elegancję oraz podpatrując najnowsze trendy z wielkomiejskich stołów, a co!
Verrines z wędzonym łososiem
Składniki:
4 plasterki filetu z wędzonego łososia
50 g kiełków stir-fry (m.in. bób i soczewica)
4 łyżki chudego twarożku
łyżeczka miodowej musztardy diżońskiej
szczypta posiekanego koperku/szczypiorku
świeżo zmielone sól i pieprz
kilka kropel oliwy z oliwek
kilka kropel soku z cytryny
Porcje: 4
Czas: 10 min.
Oliwę należy rozgrzać na patelni, a następnie smażyć na niej kiełki przez ok. 3 minuty, cały czas mieszając. Rozchodzący się apetyczny aromat będzie oznaką, iż są już gotowe. Przekładamy je do miseczki i odstawiamy na chwilkę do ostygnięcia. Za pomocą blendera lub łyżki łączymy twarożek z odrobiną soli, pieprzu, szczyptą koperku oraz musztardą. Łososia skrapiamy odrobiną soku z cytryny (by ładnie nam kontrastował ze słodyczą musztardy) i zwijamy w fantazyjne różyczki. Teraz najważniejszy etap - układanie. W przygotowanych niewielkich szklaneczkach bądź kieliszkach (np. do wina, jak w naszym przypadku) delikatnie układamy warstwami: łyżkę kiełków, łyżkę twarożku i różyczkę z łososia. Warstwy pięknie kontrastują ze sobą. Przekąska prezentuje się obłędnie i może czekać w lodówce na gości.
Smacznego życzą,
Mr. & Mrs. Sandman
P.S. W ramach naszego Małego Cyklu Przystawkowego ukazały się już przepisy na:
Szparagi w boczku, Pomidorki koktajlowe z kozim serkiem, Porri gratinati, Chaczapuri adżaruli






Pięknie podane:-)
OdpowiedzUsuńTo jest prawdziwa poezja, jak to mówią... Wygląda przepięknie, a do tego smakuje z pewnością znakomicie.
OdpowiedzUsuńA szklana to pogoda dziś jest...
taką przystawkę mogłabym jeść na okrągło, mniam:))) super deseczki:)))
OdpowiedzUsuńDziękujemy! Podczas wymiany wystroju Mama Sandman odstawiła stół na boczny tor. Gdy wyszperaliśmy go na strychu od razu zobaczyliśmy w nim fotograficzny blat. Po lekkim odrestaurowaniu cieszy nasze oczy :) W zasadzie to nie daje nam spokoju co raz wymuszając sesje :) Niedługo pewnie zademonstruje ludzkości swe jaśniejsze oblicze :)
Usuńpięknie i pysznie!
OdpowiedzUsuńPamietam te PRL-owskie szklanki. I metalowe koszyczki. To byl szal :)
OdpowiedzUsuńA taka przystawke zjadlabym z dzika rozkosza! Szalenie elegancko wyglada, wiec mozna spokojnie podac nawet najbardziej wybrednym gosciom.
Wybredni goście byli bardzo zadowoleni :)
Usuńco do smaku, nie dyskutuję, bo to rzecz gustu- dla mnie okejas, bo ja będę każdego dania bronić w skład którego wchodzi ryba. Prezencja na focie też super.
OdpowiedzUsuńpozdrawiamy serdecznie
Tapenda
Ostatnio mamy fazę rybną :) Podsumowaliśmy, że ryb to na blogu jest niedostatek a więc będziemy przeciwdziałać :)
UsuńPowiedzialabym "Francja elegancja" ;))
OdpowiedzUsuńDobrze powiedziane :D
UsuńWow! To pierwsze zdjęcie jest genialne! Bardzo apetycznie wszystko wygląda!
OdpowiedzUsuńWszystkie zdjęcia są przepiękne !!! Podoba mi się ten pomysł na wykorzystanie kieliszków zamiast szklanek :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię przystawki (jak i dania główne) z łososiem. Świetny pomysł na podanie w kieliszkach, może kiedyś uda mi się go wykorzystać.
OdpowiedzUsuńUwielbiam lososia. Fajnie, ze organizujecie warsztaty kulinarne. Ja tez na taki sie wybieram po swietach do Warszawy. Jestem pelna emocji i ciekawosci
OdpowiedzUsuńpierwszy raz widzę tak sfotografowaną sałatkę że przyciąga wzrok i aż chce się ją zrobić:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)